Kilka słów o tym czy warto być doskonałą?

171H

Jak być kobietą idealną? Czy to w ogóle możliwe? Albo inaczej, czy to w ogóle jest potrzebne, a jeśli tak to komu? Świat, który nas otacza ciągle pędzi do przodu, a my ślepo i bezmyślnie staramy się za nim podążać. Bycie perfekcyjną matką, żoną i kochanką to nie jest już wyzwanie dla kobiet, lecz rutyna i codzienność, z którą nie wypada sobie nie radzić. Dzisiaj trzeba jeszcze świetnie wyglądać, zawsze świeżo, młodo, no i oczywiście szczupło. Być stałą bywalczynią klubów fitness, albo przynajmniej biegaczką – amatorką. Ponadto praca zawodowa powinna być realizacją i spełnieniem naszych pasji, co z kolei jest gwarancją tego, że będziemy świetnymi pracownicami. To tak w telegraficznym skrócie. W zasadzie to sama się zastanawiam nad tym kto wywiera na nas taką presję? Otoczenie, w którym żyjemy, świat celebrytów, który namiętnie podglądamy, a może My same?

Co raz częściej mam wrażenie, że problem tkwi w naszych głowach. Tak, tak kochane kobitki! Mamy po prostu nierówno pod sufitem. Same narzucamy sobie twarde reguły, którym próbujemy sprostać, a które w konsekwencji stają się źródłem frustracji i smutków dopadających nas zawsze wtedy, gdy nie zrealizujemy założonego sobie planu. Znam to z własnego doświadczenia. Co prawda nie jestem matką i na tym polu nie mogę się wykazywać, ale w pozostałych sferach staram się zawsze wchodzić na najwyższe obroty. Szczególnie ważna dla mnie jest sfera dotycząca wyglądu. Szczupła, wysportowana sylwetka to ideał, do którego dążę czasami kosztem zdrowia psychicznego i fizycznego. Chory perfekcjonizm jest jak pasażer na tylnym siedzeniu naszego samochodu. Towarzyszy nam każdego dnia, przypomina o sobie kiedy nie mamy już na nic siły. Zmusza do robienia rzeczy, na które tak naprawdę nie mamy ochoty. Dlaczego tak trudno się go pozbyć? Dlaczego za każdym razem gdy odpuszczamy pojawiają się ogromne wyrzuty sumienia? Możemy boimy się zawieść, pokazać swoje słabości. A może paraliżuje nas strach przed oceną innych? Nie potrafię odpowiedzieć na te pytania, bo sama ciągle poddaje się takim schematom. Oczywiście osoby pewne siebie, z wysokim poczucie wartości prawdopodobnie nie mają takich problemów albo odczuwają je w mniejszym natężeniu. Co zatem zrobić, by zbudować swoją wartość? Nie wiem. Mimo swych 31 lat ciągle walczę ze sobą i ze stereotypami, które zatruwają moje myśli. Mąż mówi, że jestem jak Don Kichot walczący z wiatrakami. Jest w tym sporo racji. O ileż piękniejsze, szczęśliwsze byłoby nasze życie gdybyśmy potrafiły zaakceptować siebie i to co nas otacza. Poczynając od wyglądu, poprzez niekoniecznie satysfakcjonującą pracę (przynajmniej finansowo), bałagan w mieszkaniu, nie zawsze idealnego męża, który mimo, że się stara to nigdy nie zrozumie naszych rozterek, aż po sprawy na które kompletnie nie mamy wpływu. Wiem, że najtrudniej jest doceniać małe rzeczy, takie jak uśmiech kogoś bliskiego, słoneczny dzień, pyszny owocowy deser czy komplement od nieznajomego. Cieszmy się tym co mamy! Tak po prostu! Bezinteresownie! Radość życia zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Może brzmi to banalnie, jak wyświechtany frazes powtarzany w wyrastających jak grzyby po deszczu gabinetach psychoterapeutycznych, jednak jest prawdziwy i szczery. Pozytywne nastawienie to połowa sukcesu, reszta to ciężka praca nad sobą samym. Bierzmy się zatem do roboty!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s